Zwierzęta

Z pamiętnika Behawiorysty: Napalony Zbigniew

Z tym Zbyniem to zawsze kłopot był. Odkąd pamięć sięga to każda nowa dziewczyna, która pojawiała się w domu, była przez Zbysia napastowana. Zwłaszcza wiosną, gdy na gałązkach pojawiały się pierwsze pąki, w Zbyniu też żywiej krążyły płyny. Wystarczyło, że sąsiadka zajrzała do ogrodu, by zamienić kilka słów i przynieść kilka plotek, a już Zbynio stawał naprężony przy płocie, wciągał brzuch i prezentował swoje walory.

Lucek gwiazdor

Ach jaki ten Lucjan miał głos! Jego śpiew słychać było nie tylko w całym bloku, ale też na całym osiedlu. Wszyscy go podziwiali. Jak śpiewał, to znaczy – Kowalskich nie ma w domu. I na próżno było walić tłuczkiem w rury, by uciszyć śpiewaka. Ten mistrz po prostu był głuchy na wszelką krytykę.

Z Pamiętnika Behawiorysty: Piękna Coco

Coco zawsze była jak modelka z okładek kolorowych czasopism dla dziewcząt. Wypielęgnowana i pachnąca, wyfryzowana i ubrana z niezwykłym gustem. Nigdy, a to nigdy nie wychodziła z domu nieprzygotowana. Wiadomo wszystkim bowiem, że gdy wymkniesz się z domu w dresach bo ci się nie chciało przebrać i wymalować, tak dosłownie tylko na 2 minutki i chyłkiem przemykasz do sklepu, to jak na złość spotkasz zawsze kilku znajomych, którzy zmierzą cię wzrokiem od stóp do głowy. Dlatego też Coco zawsze dbała o to by starannie dobierać ubranko na spacer. Uwielbiała szeleczki pod kolor smyczy, spineczki i kokardki. Jej pani twierdziła, że gdyby nie założyła jej kurteczki lub obróżki z cyrkoniami, Coco czuła by się po prostu goła.

Z Pamiętnika Behawiorysty: Pani kierownik

Pewnego dnia naburmuszona nieco pani kierownik siadła ciężko na kanapie, wzdychając głęboko i wzniosła oczy ku niebu. Dziś nie był łatwy dzień. Już taka była, że nie lubiła zmian. Codziennie wstawała o tej samej porze, jadła to samo śniadanie i zaraz po porannej toalecie biegała w pracy do upadłego. W przerwie oczy same się zamykały i nierzadko zdarzało jej się nawet drzemać. Potem znów posiłek, bieganina i tak aż do kolacji. Wieczory były niezwykle miłe. Przytulna kanapa, film w telepatrzydle, krzepiący sen. I tak codziennie. Te rytuały były dla niej ważne, a wszelkie odstępstwa traktowała z niezwykłą surowością.

Z Pamiętnika Behawiorysty. Wioskowy Romeo

Dzisiejsza opowieść będzie o przystojnym i niezwykle przedsiębiorczym psim amancie. Romeo lat dwa, z błyszczącym futerkiem i zakręconym ogonkiem, mieszkał sobie w pewnej wioseczce, miał swoją budę, miskę i bardzo zajętą panią właścicielkę. Piesek ten nie był doceniany w świecie człowieka z powodu braku rodowodu, a także nieco zaniedbanego wyglądu. Łeb teriera, łapy jamnika, ogon yorka, charakter malinosa – było to niezwykłe puzlle, ale w jego żyłach płynęła gorąca krew.

Zobacz również