Zegrze: Ratownik WOPR po dyżurze reanimował człowieka na ulicy

We wtorek (11.06) Jakub Wiśniewski ratownik wodny Legionowskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, wracając do domu po całodziennym dyżurze w bazie w Zegrzu, wraz ze znajomymi udał się do jednej z restauracji szybkiej obsługi na warszawskiej Białołęce. Tam zamiast posilić się, przyszło mu reanimować mężczyznę.

- Przyjechałem do Mc Donald's ze znajomymi i zobaczyliśmy pod drzwiami leżącego około 35-40-letniego mężczyznę. Natychmiast podbiegłem zobaczyć co się stało. Można powiedzieć, że zadziałał u mnie instynkt ratowniczy - mówi naszej redakcji 22-letni Jakub Wiśniewski.

Dalej wszystko potoczyło się jak w przykładowym opisie postępowania w takich sytuacjach czyli pozycja boczna i kontrola pacjenta a w tym czasie wezwanie pogotowia. A po chwili niestety ale obserwując mężczyznę, ratownik zauważył zanikanie oddechu. Niestety karetki jeszcze nie było a mężczyzna zaczynał umierać. W związku z tym natychmiast Jakub przystąpił do uciskania klatki piersiowej mężczyzny w czym pomagali mu znajomi, którzy ponownie poinformowali Centrum Powiadamiania Ratunkowego o pogorszeniu stanu osoby, która w tym momencie była już reanimowana.

Na szczęście po chwili uciskania klatki piersiowej na miejscu pojawił się zespół podstawowy Ratownictwa Medycznego i dalsza akcja reanimacyjna odbywała się przy użyciu specjalistycznego sprzętu oraz podawaniu leków. Dzięki natychmiast podjętym przez Jakuba i jego znajomych czynnościom ratowniczym, udało się uratować życie i zdrowie młodego mężczyzny.

Jakub Wiśniewski ma 22 lata. Od 5 lat jest członkiem Legionowskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, gdzie uzyskał uprawnienia ratownika wodnego. Jest również sternikiem motorowodnym. Prywatnie studiuje na 2 roku Ratownictwa Medycznego.