Chotomów: „Niech Pana leczy prezydent”

– Ja już będę żył tylko tygodnie, nie miesiące czy lata. Dlatego chcę poruszyć tę sprawę dla moich kolegów frontowych, żeby ich to nie spotkało – mówi nam 103-letni weteran wojenny, podpułkownik Stanisław Sierawski. Kombatant zdenerwował się na lekarza z SZPZOZ Jabłonna, który podczas wizyty domowej miał zachowywać się agresywnie i szyderczo.

Obrońca Twierdzy Modlin z 1939 roku, żołnierz konspiracji, wielokrotnie odznaczany przez najważniejsze osoby w państwie, w tym m.in. przez prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, nagrodzony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, awansowany przez ministra obrony narodowej na stopień podpułkownika Wojska Polskiego, honorowy obywatel gminy Jabłonna – tak w telegraficznym skrócie można opisać sylwetkę ppłk. Sierawskiego, który już za kilka tygodni skończy 104 lata.

Pod koniec stycznia S. Sierawski poczuł się źle i wezwał na wizytę domową lekarza rodzinnego z SZPZOZ Jabłonna.

Lekarz wszedł do mojego domu i od razu zaczął krzyczeć: „Myślałem, że pan leży! Pan jest zdrowy! Po co pan mnie wezwał?!”. Cały czas tylko się awanturował. Wiem, że lekarz mnie nie wyleczy, bo ja już odchodzę z tego świata, ale niech chociaż powie jakieś miłe słowo, że jeszcze chwilę muszę pocierpieć. Po tej wizycie nie mogłem się uspokoić przez całą noc. Przecież jakbym się położył do łóżka, to już bym z niego nie wstał… Ten pan jest hańbą dla dobrych lekarzy – mówi nam ppłk. Sierawski.

Jak tłumaczy kombatant, lekarz w ogóle go nie przebadał, jedynie zmierzył ciśnienie. – Nigdy w życiu z nikim się nie kłóciłem. Nie chodziłem po sądach. Znają mnie w Chotomowie i okolicy. Jak byłem na froncie na pierwszej linii, to dzieliliśmy się każdym kubkiem wody czy kawałkiem jedzenia. Między nami była serdeczność i miłość do rodaka. A ten lekarz jak zobaczył starego, obcego człowieka, to potraktował jak psa – denerwuje się weteran wojenny.

Przy wizycie obecni byli córka oraz zięć, którzy potwierdzają słowa p. Sierawskiego. – Lekarz zaczął się awanturować o zasadność wizyty, więc tłumaczę mu, że ojciec jest weteranem wojennym i posiada legitymację Weterana Walk o Niepodległość RP nadaną przez prezydenta RP, która daje mu należne uprawnienia. Doktor stwierdził jednak: „To nie ma nic do rzeczy, mnie nie obchodzą jego dyplomy i zasługi. Niech go prezydent leczy!” – mówi Alina Syguła, córka kombatanta.

Zgodnie z dokumentacją medyczną, lekarz uznał wizytę za bezzasadną, ale… wypisał skierowanie do szpitala, którego pacjentowi jednak nie wręczył.

O komentarz postanowiliśmy poprosić lekarza SZPZOZ Jabłonna – Tomasza Zabiełło. Mimo wielokrotnych prób kontaktu, lekarz nie był zainteresowany rozmową. O wypowiedź zwróciliśmy się także do Iwony Michalskiej, dyrektor SZPZOZ Jabłonna.

Znając pana doktora, który był na wizycie domowej i słysząc opinie pacjentów o doktorze, nie mam żadnych informacji, żeby zachowywał się w stosunku do pacjentów w taki sposób, jak poinformowała mnie rodzina pacjenta. Wizyta domowa należy się pacjentowi, który ma wskazania medyczne, żeby ta wizyta odbyła się w domu. Nie decyduje o tym wiek pacjenta. To lekarz orzeka, czy są wskazania medyczne i czy wizyta się należy. W tym przypadku wizyta prawdopodobnie nie była zasadna – mówi Iwona Michalska, dyrektor SZPZOZ Jabłonna. – Czy pacjent był nieprzebadany? Mnie tam nie było, więc nie potrafię panu odpowiedzieć. Mam informacje od lekarza i rodziny pacjenta. Nie mogę powiedzieć, że było tak i tak, bo mnie tam nie było. Moją wątpliwość budzi jednak fakt, że jednego dnia pacjent prosił o wizytę domową i lekarz pojechał, a następnego dnia pacjent był już w przychodni – dodaje.

I. Michalska twierdzi, że lekarz nie wypisał skierowania do szpitala, natomiast zapis w dokumentacji medycznej dotyczący skierowania wynikał z błędu technicznego, tj. omyłkowego kliknięcia w systemie komputerowym.

Zbadaliśmy również sprawę wizyty p. Sierawskiego w chotomowskiej przychodni. Okazało się, że faktycznie był obecny w ośrodku zdrowia – przy wejściu po schodach, jak i zejściu z nich pomagały mu dwie osoby. Wizyta ppłk. Sierawskiego była spowodowana koniecznością osobistego poświadczenia pełnomocnictwa dla córki, ponieważ kiedy pełnomocnictwo dostarczyła wspomniana córka, SZPZOZ Jabłonna uznał, że nie wiadomo kto podpisał pełnomocnictwo. W rozmowie z naszym dziennikarzem dyrektor Michalska zauważyła, że p. Sierawski nie musiał przyjeżdżać do przychodni, a pełnomocnictwo może poświadczyć notariusz. Zapytaliśmy również, czy pracownik przychodni nie mógł zadzwonić do p. Sierawskiego w celu weryfikacji – pani dyrektor odpowiedziała, że nie wiadomo, kto znajduje się po drugiej stronie linii telefonicznej. Na koniec rozmowy dyrektor Michalska poinformowała nas, że od teraz lekarz na wizyty domowe do p. Sierawskiego będzie udawał się razem z pielęgniarką, aby mieć świadka.

Wizytą lekarza u p. Sierawskiego zainteresował się Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Jan Józef Kasprzyk, szef urzędu skierował pismo do dyrektora SZPZOZ Jabłonna.

Podnoszone zarzuty dotyczą nie tylko nierespektowania szczególnych przywilejów w zakresie opieki zdrowotnej, należnych Panu ppłk. Stanisławowi Sierawskiemu z tytułu posiadania statusu kombatanta, ale także agresywnego i szyderczego zachowania ww. lekarza w czasie wizyty domowej. Uważamy, że takie zdarzenie nie powinno nigdy mieć miejsca, nie tylko z uwagi na etykę zawodową lekarza, ale także na powinność otaczania czcią i szacunkiem najbardziej zasłużonych obywateli naszej Ojczyzny, którzy z bronią w ręku walczyli o Jej niepodległość – pisze szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

J. Kasprzyk poinformował dyrektor SZPZOZ Jabłonna, że ppłk. Sierawski posiada uprawnienia kombatanckie i ma ustawowe prawo do korzystania poza kolejnością ze świadczeń opieki zdrowotnej, jak również może korzystać z ambulatoryjnych świadczeń specjalistycznych finansowych ze środków publicznych bez skierowania od lekarza ubezpieczenia zdrowotnego. Ponadto przypomniał, że zgodnie z konstytucją: „Rzeczypospolita Polska specjalną opieką otacza weteranów walk o niepodległość”, natomiast ustawa o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego stanowi wprost: „Kombatantom oraz ofiarom represji należny jest głęboki szacunek wszystkich rodaków oraz szczególna troska i opieka ze strony instytucji państwowych, samorządów terytorialnych i organizacji społecznych”.

Według J. Kasprzyka zachowanie lekarza nie tylko nie realizuje wymienionych nakazów prawnych, ale nawet nie ma nic wspólnego ze zwykłą ludzką przyzwoitością, która nakazuje traktować z troską i szacunkiem wszystkie osoby starsze. Szef urzędu poprosił dyrektor Michalską o wnikliwe zbadanie sprawy oraz podjęcie pilnych działań zmierzających do uniknięcia podobnych sytuacji w przyszłości.

Daniel Szablewski / Kurier Jabłonny
Foto: Starostwo Powiatowe w Legionowie

Podziel się z innymi

Podziel się z innymi: